piątek, 20 stycznia 2017

Na co podobno goście weselni nie zwracają uwagi?

   W ferworze nerwowych przygotowań i sprzecznych, ślubnych dylematów oraz po rozmowie z inną bliską mi przyszłą Panną Młodą, zaczęłam zastanawiać się, co tak naprawdę w planowaniu wesela jest ważne. Czy jest sens toczyć spór o welon, winietki, bądź kolor przewodni? Czy warto wydawać bajońskie sumy na wymarzone kwiaty, które w miesiącu ślubu dostępne są tylko na specjalne zamówienie? A może właśnie wcale nie trzeba tracić energii na planowanie niektórych z tych, wydawałoby się jakże ważnych dla nas detali?


niedziela, 8 stycznia 2017

Mariaż. Odcinek 3: suknia ślubna w ruch!

   

   Ostatni ślubny post wyszedł spod moich palców w listopadzie 2015 roku. Czy to jakaś pomyłka? Nie, to po prostu moja niechęć do ślubnego działania. Na wszelakie pytania dotyczące weselnych przygotowań odpowiadałam jedną frazą. "Przecież jest jeszcze tyle czasu!" ucinało wszystkie niepotrzebne dyskusje. Niestety owa odpowiedź nie okazała się ponadczasowa i w pewnym momencie przestała być po prostu prawdziwa. Gdy w grudniu zdałam sobie sprawę, że "wielki dzień" nastąpi już za nieco ponad 6 miesięcy, zaczęłam odczuwać lekki niepokój. W zasadzie na pół roku przed ślubem nasza lista zamykała się na sali, fotografie, dj'u i kościele. Niezbyt pokaźna lista... Nadszedł więc czas, aby działać. Bez dwóch zdań i ani jednego zająknięcia!

piątek, 27 maja 2016

Symetryczna prostota!


     Symetria, ład i porządek - cechy poszukiwane, żądane i kochane przez większość mniej szalonych śmiertelników. W tym i mnie. Lubię gdy jest nieskomplikowanie, acz efektownie. Symetrycznie, a jednocześnie niebanalnie. Stonowanie, ale na swój sposób barwnie. I tak właśnie chciałabym określić te zdjęcia. Przymiotniki, które na co dzień się wykluczają, w tym przypadku stanowią idealne uzupełnienie siebie na wzajem. Jest więc prosto, wygodnie i tak jak lubię. No i fanie!
 

poniedziałek, 2 maja 2016

MAJąc kilka dni wolnego...


     MAJąc kilka dni wolnego planuję odpocząć wstecz, na zaś, a także tu i teraz. Tak bardzo nastawiam się na odpoczynek, że aż męczą mnie perfekcyjne plany nicnierobienia. Myśląc o tym wszystkim śmieję się do rozpuku, podziwiając jednocześnie bezsens ludzkiego działania. Od tygodni żyjemy marzeniami o długim weekendzie, by w momencie nadejścia oczekiwanych majowych dni, głowić się nad wyjątkowym sposobem spędzenia tego wcale niewyjątkowego czasu, martwiąc się jednocześnie, że weekend już się kończy. Wyczekujemy, trwonimy, następnie żałujemy - tak to widzę. Widzę również, że długie weekendy kocham i choć nie umiem zatrzymać na dłużej czasu, który ucieka szybko jak zawsze, apeluję do siebie samej - ciesz się chwilą, bo następny maj dopiero za rok! Ahoj!

sobota, 26 marca 2016

Dwie świeczki na torcie!

     
     Marzec to miesiąc wyjątkowy. Nie tylko ze względu na wiosnę, ale także na fakt, że wiosna pobudza do działania. Tak też stało się dwa lata temu. Zostałam pobudzona i zadziałałam. I oto powstał mój blog. Szybko polubiłam ten inny świat i choć nie dysponuję taką ilością wolnego czasu jaką chciałabym przeznaczyć na tę właśnie działalność i tak nie tracę zapału. Nie zaglądam tu codziennie, czasem nawet całe tygodnie, ale mimo wszystko tworzę coś, co daje mi przyjemność i satysfakcję. I choć nie mogę wprost uwierzyć, że trwa to już dwa lata, mam szczerą nadzieję, że potrwa dłużej i że Wy będziecie towarzyszyć mi nadal w tej przygodzie. Co więcej, chciałabym podzielić się z Wami raz jeszcze tworami, z których najbardziej jestem dumna. Sto lat sobie i Wam ze mną życzę! :)

niedziela, 20 marca 2016

Mohito i kropka!


     Przed Wami kolejny dowód mojego uczucia. Nie będę po raz trzeci zanurzać się w tej nieposkromionej miłości, próbując dotrzeć do jej korzeni i zanudzając Was niemiłosiernie. Nie. Skupię się na obrazie, nie słowie. Odejdę od moich przyzwyczajeń, upajając się swoją miłością i dając Wam kolejną szansę zrozumienia tego uczucia. Oglądajcie więc miłosny minimalizm w moim wydaniu. I kropka. A nawet kilka!

piątek, 4 marca 2016

Nowości na moich półkach!


     Kobieta to takie stworzenie, które wiecznie jest nienasycone. Za mały porządek w domu, niedosyt zrzuconych kilogramów, niewystarczająca ilość miłych słów od ukochanego, czy też zbyt małe opakowanie lodów czekoladowych. Najgorszy jednak jest chyba niedosyt zakupowy. Będąc posiadaczką niekończącej się listy "rzeczy niezbędnych" bardzo kiepsko radzę sobie z niedoborem banknotów w portfelu. Miałam wielkie, wiosenne, zakupowe ambicje, jednak ostatecznie zdecydowałam nie zginąć śmiercią głodową. Ostatnimi czasy nie pozwalam więc sobie na wielkie zakupowe szaleństwa, ale nazbierało się kilka nowości, których wcześniej nie miałam okazji zaprezentować.

niedziela, 28 lutego 2016

Prosta sukienka z Mohito!


     W miłości nie liczą się słowa, lecz czyny. Postanowiłam więc udowodnić Wam, że moje uwielbienie dla Mohito nie istnieje jedynie w szafie i na blogu. Przezwyciężam zimowo/wiosenną chandrę i dzierżąc zakurzony aparat, pod rękę z fotografem, wyruszam w celu udokumentowania opisanego wcześniej uczucia. Sukienki-worki mają jednak to do siebie, że nie prezentują się na zdjęciach nadzwyczaj dobrze. Nie umniejsza to jednak ich wygodzie i funkcjonalności. Ale bez obaw, nie planuję powtórnie zanudzać Was moimi pochlebnymi o nich opiniami. Zostawiam Was jedynie z niezbitym dowodem mojej wierności, miłości, lojalności i nienormalności. Ot tak po prostu!

piątek, 26 lutego 2016

"love, rosie" Cecelia Ahern (ekranizacja)!

 5/5 świetny!

Zazwyczaj trzymam się ustalonej kolejności. Wpierw lektura, ewentualnie następnie ekranizacja. Pod wpływem nagłej potrzeby jednak zdecydowałam się zaburzyć utrwalony schemat. Ba! Szaleństwo poszło nawet dalej; porzuciłam sprawdzone już i wielokrotnie przerabiane wyciskacze łez, na rzecz czegoś zupełnie nowego. Ależ jestem zwariowana!

Nie lubię oglądać ekranizacji, nie wiedząc jak przedstawia się ich pierwowzór w postaci książki. Odnoszę dziwne wrażenie bycia nie fair w stosunku do pisarza. Ale nie przejmujcie się, mam już takie swoje dziwnostki. Tak czy inaczej, już od dawna chodziła za mną lektura ciepła, mądra, romantyczna, wyciskająca łzy i typowo kobieca. Prosząc o pomoc wujka Google, natrafiłam na "love, rosie" i informację o jej ekranizacji. Po wyjątkowo nieprzyjemnym dniu, potrzebowałam czegoś zdecydowanie przyjemniejszego. Postanowiłam nie stosować się do zasady "najpierw książka, później film", chwyciłam komputer za monitor i oddałam się przyjemności oglądania.

niedziela, 21 lutego 2016

Co ubrać na wiosnę i lato 2016?!


Tak się niefortunnie ostatnio złożyło, że nie mogłam oddawać się szaleństwu zakupów. Było to doświadczenie bolesne, aczkolwiek przeżyłam i planuję nadrobić zaległości. Karmię więc tłustą świnkę-skarbonkę miedziakami i tworzę listę obiektów do posiadania. O ile nigdy dotąd nie miałam w zwyczaju zagłębiać się w nadchodzące trendy, tak teraz, z ciekawością przeglądam przepastne czeluści internetu. Mogę stwierdzić, że znów tak naprawdę modne będzie wszystko. Ale, ale - wszystko, znaczy co?