Nasz światek zwariował. Zwłaszcza światek weselny. Wariactwo owo charakteryzuje się pogonią za terminami, polowaniem na okazje oraz bezustannym trwaniem w objęciach weselnych inspiracji. Miałam nadzieję nie poddać się tej chorobie, jednak ogrom detali do zaplanowania wyraźnie naruszył moją odporność. Trudno. Może odpowiednia kuracja pozwoli mi przetrwać te ciężkie miesiące. Aby nie zwariować postanowiliśmy ustalić nasze priorytety i skupić się na najważniejszych dla nas rzeczach. O dziwo byliśmy jednogłośni - chcemy być piękni i pięknie utrwaleni na całe lata. A jako, że mój "prawie mąż" często z aparatem się przechadza, jesteśmy w tej kwestii nad wyraz wybredni. Postanowiliśmy nie płacić trzy zerowej kwoty za zdjęcia, które moglibyśmy zrobić sami. Wymarzyliśmy sobie fotografa-artystę. Wybór nie był jednak tak prosty, jak nasz plan...
sobota, 28 listopada 2015
Mariaż. Odcinek 2: Priorytety!
Nasz światek zwariował. Zwłaszcza światek weselny. Wariactwo owo charakteryzuje się pogonią za terminami, polowaniem na okazje oraz bezustannym trwaniem w objęciach weselnych inspiracji. Miałam nadzieję nie poddać się tej chorobie, jednak ogrom detali do zaplanowania wyraźnie naruszył moją odporność. Trudno. Może odpowiednia kuracja pozwoli mi przetrwać te ciężkie miesiące. Aby nie zwariować postanowiliśmy ustalić nasze priorytety i skupić się na najważniejszych dla nas rzeczach. O dziwo byliśmy jednogłośni - chcemy być piękni i pięknie utrwaleni na całe lata. A jako, że mój "prawie mąż" często z aparatem się przechadza, jesteśmy w tej kwestii nad wyraz wybredni. Postanowiliśmy nie płacić trzy zerowej kwoty za zdjęcia, które moglibyśmy zrobić sami. Wymarzyliśmy sobie fotografa-artystę. Wybór nie był jednak tak prosty, jak nasz plan...
środa, 11 listopada 2015
Mariaż. Odcinek 1: Jak planować, aby nie zwariować?
Podobno jestem kobietą. Wskazują na to cechy fizyczne i umysłowe. Posiadam różnorakie wcięcia i wypukłości, dobrze robię wiele rzeczy na raz, słyszę co się do mnie mówi i ogarniam wszystko, a nawet więcej. Posiadam jednak również cechy typowo niekobiece. Nie lubię kwiatów, nie znoszę malowania paznokci i nie cierpię ślubów oraz wesel! Jak zachować się więc w sytuacji, w której zostaję postawiona przed faktem zorganizowania takowej uroczystości? Ba! Do tego personalnej?! Organizacyjne wyzwania z reguły nie spędzają mi snu z powiek, bo w tym jestem wyjątkowo zdatna (o spaniu mówię oczywiście), jednak organizacja wesela?!
niedziela, 1 listopada 2015
Oczarowana!
Delikatny zapach oczekiwania. Subtelny podmuch zaskoczenia. Wyczuwalna obecność czającego się uśmiechu i zaangażowanie w bycie tu i teraz. Bo jak inaczej opisać wyjątkowe, pełne niecodziennego uroku miejsce? Zanurzając się w niezwykły krajobraz zaczyna brakować nam banalnych słów. I dobrze. Największe rzeczy dzieją się w ciszy, gdyż ta ostatnia otwiera ludzkie umysły. Cisza pozwala nam zdobywać, doświadczać, kontemplować i doceniać. Zwłaszcza doceniać. Zamykając więc usta i szerzej otwierając oczy możemy dostrzec wyjątkowość wcale niewyjątkowych miejsc. Bez zbędnych więc opisów i kolorów zapraszam Was w podróż w niezwykłe miejsce, acz w przeciętnym mieście, typowego, jesiennego dnia.
sobota, 17 października 2015
Nudna czerń i biel?
sobota, 26 września 2015
"Ponieważ Cię kocham" Guillaume Musso!
O ile jestem niezaprzeczalną entuzjastką języka francuskiego, o tyle francuska twórczość z reguły nie odpowiada moim kubkom smakowym. Nieraz, mając apetyt na wychwalaną komedię, obchodziłam się jedynie smakiem rozczarowania, a próbując przetłumaczyć i zinterpretować niejedną francuską szansonetkę, nabawiałam się zaledwie niestrawności. Postanowiłam być jednak bardziej wyrozumiała i dać francuskim twórcom kolejną szansę. Tym razem nie chciałam kierować się kapryśnymi zmysłami, ale niezawodnym sercem. Połączyłam więc miłość do Francuzów, z umiłowaniem do literatury i sięgnęłam po książkę Guillaume Musso.
Nawet nie wiem do jakiej kategorii zakwalifikować powieść tego pana. I choć może w poprzednim zdaniu przeczę sama sobie, nazywając jeszcze niesklasyfikowany utwór powieścią, to jednak jestem w pełni świadoma tego co piszę. Jest to powieść, z domieszką thriller'a, szczyptą sciencie fiction i posmakiem romansu. Tak to widzą moje czytające oczy. Dawno nie miałam do czynienia z tak różnorodną mieszanką smaków, która aż tak bardzo odpowiadałaby moim gustom.
piątek, 18 września 2015
New Boyfriend!
Tak, jestem niska. Tak, moje jamnicze nóżki nie prezentują się najlepiej w szerokich, męskich spodniach. Tak, boyfriend'om można postawić wiele zarzutów zniekształcania kobiecej sylwetki. Mam jednak to wszystko w dalekim poważaniu! Mój new boyfriend to moja new miłość. I nawet nie pofatygowałam się, aby przywdziać do nich szpilki. Jestem zbuntowaną blogerką i nie robię tego, co należy. Stawiam na wygodę i świetnie się z/w tym czuję. Nawet ubrana w połowie po męsku, daję radę jako kobietka. Do tego pełna wdzięku, seksapilu i... skromności. I choć zagalopowałam się w tych wyobrażeniach na swój temat, pozostanę wierna mym uczuciom, bo lubię czuć wiatr nie tylko we włosach, ale i w spodniach :D
niedziela, 6 września 2015
Princessa!
Każda z nas marzyła o byciu księżniczką. Szybko jednak zderzyłyśmy się z okrutną rzeczywistością. Książęta na białych rumakach okazują się być bowiem jedynie niezrozumiale dla nas rozumującymi istotami, a przywdzianie księżniczkowej sukienki na jeden dzień, wiąże się z kilkuletnimi nawet i monotonnymi przygotowaniami. Chowam jednak gorzkie słowa do torebki, przykrywam je frędzlami i w zwiewnej sukience, pod malowniczym sklepieniem pokrytym freskami, biegnę na tarasy, aby spełnić swe dziewczęce marzenia. Czuję się damą wdychając zapach bogactwa i przepychu. Jestem lady przechadzając się po pięknych tarasach. Staję się księżniczką dzięki zamkowi w Baranowie Sandomierskim. Ot i marzenie spełnione.
sobota, 29 sierpnia 2015
Kolorowanka dla dorosłych!
Relaksowałam się. Pochłonął mnie wakacyjny klimat, weekendy na rozgrzanym piasku, książki i filmy pod chmurką oraz kolorowe ołówki. Skoro z różnorakich powodów nie można sobie pozwolić na wyjazd na wakacje, trzeba uczynić wszystko, aby wakacje zawitały u nas. Każde więc sierpniowe, popracowe popołudnie przeistaczałam w wakacyjny relaks. Zadanie nie było to łatwe, aczkolwiek wykonalne, zwłaszcza za dotknięciem kolorowej kredki. Stałam się niezaprzeczalną, samozwańczą i szaleńczo oddaną miłośniczką kolorowanek dla dorosłych. I choć pod tym terminem, ku rozczarowaniu męskiego grona, nie kryją się niestosowne obrazki, to zajęcie owe pochłonęło zarówno damy jak i gentelmanów. Dlaczego? Ponieważ często, nawet nieświadomie, gryzmolimy w notatnikach twórcze esy floresy. Te nic nieznaczące na pozór wytwory naszych zmęczonych mózgów, pozwalają nam uporządkować myśli, ale również i zająć czymś ręce. Rozwiązanie problemu jest więc w zasięgu kolorowej kredki. Nie masz pomysłu jak poradzić sobie w trudnej sytuacji? Koloruj! Rzucasz palenie lub jesteś na diecie? Koloruj! Stres wylewa się każdym porem Twojego zmęczonego ciała? Koloruj! Pokoloruj swój świat, swoje myśli i swoje problemy. Ja już pokolorowałam i wracam do Was po wakacjach zrelaksowana, pełna sił i barw. Barwnie polecam i obiecuję, że już Was nie opuszczę... aż do następnego razu ;)
sobota, 1 sierpnia 2015
Zawsze black & white!
Kto czyta i ogląda ten wie, że prosta ze mnie dziewczyna. Proste włosy, proste myśli i nieskomplikowane połączenia modowe. Lubię wyglądać dobrze (choć to pojęcie nad wyraz względne!), bo moje wewnętrzne Ja czuje się znacznie lepiej w ładnym opakowaniu. Nie lubię jednak pstrokatego papieru pakowego. Zbyt duża ilość wzorów, kolorów i wstążek zdecydowanie nie odpowiada moim gustom. Stawiam na minimalizm. A czarno-biały minimalizm to kwintesencja moich modowych poszukiwań. Jak widać nie jestem wybrednym stworzeniem. Swoją postawę motywuję faktem, że minimalizm zazwyczaj wygrywa z wyszukanymi kreacjami. Zwłaszcza w życiu codziennym. I choć pójścia na łatwiznę również nie toleruję, to jednak optuję przede wszystkim za wygodą i ascetycznością, no bo przecież po co komplikować sobie życie?
niedziela, 26 lipca 2015
Letnie zauroczenie!
Letnie
zauroczenie ma to do siebie, że pojawia się latem. Z końcem pory ciepłej powinno się więc z reguły zakończyć, ale wiadomo, że z niewiastami i ich sentymentami różnie
bywa. Zawsze jednak, po zimowej, szarej i często okraszonej łzami rozłące, można powrócić do
obiektu westchnień lata następnego. Tak też dzieje się już od kilu lat w
przypadku mojej miłości. Miłości do kombinezonów. A wszystko zaczęło się
gdy owe wdzianka nie były jeszcze obiektem powszechnego uwielbienia. Nie
dysponuję dużą ilością takowych egzemplarzy, ponieważ jestem
oszczędna w uczuciach i ponadprzeciętnie wierna moim oblubieńcom. I choć mój żywy umiłowany twierdzi, że kombinezon ów ukazuje wszelakie moje mankamenty, ja i tak dzielnie w nim chadzam i się przechadzam, trochę na przekór, ale głównie dla własnej wygody. Gloria temu, kto te cudeńka stworzył!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









