niedziela, 12 lipca 2015

Dziennik biegacza cz. 3: Kolano biegacza!


Czy istnieje coś takiego jak sportowy pech? A może spotkaliście się kiedyś z pewnego rodzaju kontuzyjnym fatum? Może znacie więc szamana lub inną czarownicę, która za pomocą mało inwazyjnych sposobów mogłaby uwolnić biednego człowieczka od nagminnego, fizycznego niepowodzenia?

Poszkodowana dama?

O co tak właściwie mi chodzi? A o to, że w bieganiu doszłam już do etapu, w którym zaczynałam odczuwać swoistą przyjemność. Dalej zasapywałam się biegnąc na autobus, pokonywanie kilku schodów na wzrost ciśnienia działało lepiej niż mocna kawa a siatki z zakupami i tak urywały ręce. Czułam się jednak znacznie lepiej i w formie (jakiejś). Zdecydowanie jednak za krótko. Tak się nabiegałam, że zanim dobrze biegać zaczęłam, już biegać przestać musiałam. To moje kolana postanowiły popsuć mi zabawę. I cholerom udało się to nad wyraz dobrze. Co prawda wystarczyło kilka dni przerwy, aby poruszać się bez grymasu na buźce, ale odpoczynek spowodował również, że jako biegacz, cofnęłam się w rozwoju...

Nie brak mi animuszu!

Postanowiłam jednak nie dać się jakimś tam kolanom! Powróciłam więc do moich skołowanych przyjaciółek. Wiatr we włosach, przyjemna prędkość i... Wiedzieliście, że od jazdy na rolkach również mogą boleć kolana? I plecy? W ostateczności chwyciłam się więc deski ratunkowej w postaci piłki siatkowej, co zaowocowało piękną gamą różnobarwnych siniaków na rękach. Która część ciała będzie następna? Mam nadzieję, że los oszczędzi moją głowę i buźkę, bo ja mimo wszystko poddawać się zamiaru nie mam!

Tylko co dalej?!

Powiadają: sport to zdrowie! Zachęcają: ruszaj się, a pozbędziesz się kilogramów i negatywnych myśli! A ja pytam: jak ćwiczyć gdy nie dysponuje się czasem na dojazdy na basen czy siłownie, a jakiekolwiek formy ćwiczenia w pobliżu domu kończą się boleśnie? Ktoś, coś, gdzieś ma może jakieś pomysły? Pomóżcie kobiecie, która podniosła już tyłek z kanapy, ma chęci i sportowe buty i nie wie tylko jak spożytkować owe pokłady, nie wyrządzając sobie większej krzywdy. Jakieś pomysły? ;)

19 komentarzy:

  1. Inspirujący blog ! Warto regularnie zaglądać. Pozdrawiam Serdecznie, Oliwia Mrozowicz.
    http://oliwia-mrozowicz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i regularnie do siebie więc zapraszam ;)

      Usuń
  2. Hej super inspirujacy post, sama próbuje uprawiać dużo sportu, czasami brak motywacji ale jak widze efekty, Zapraszam do mnie na www.lap-stajla.blogpspot.com u mnie post o festiwalowych stylizacjach.

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie od jazdy na rolkach boi wszytsko a najbardziej.. kostki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście! Zapomniałam o kostkach! ;)

      Usuń
  4. ja nie mam pecha w sportowej dziedzinie, ale znam osobę, która obojętnie jaki sport będzie uprawiała to zawsze ma kontuzje:p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiście biegania nie znoszę i żadna siła mnie do niego nie przekona, także w tej kwestii nic nie pomogę :/ Ale nawet taki przeciwnik sportu jak ja, zapragnął ostatnio odrobiny ruchu, w związku z tym intensywnie myślę o zakupie roweru :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja biegałam, ale bardzo bolały mnie kolana i musiałam z tego zrezygnować :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja staram się biegać jak tylko mam na to ochotę i chęci :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kocham jazde na rolkach ;D
    moze wspolna obs ? zacznij i daj znac . poklikasz u mnie ? paperlifex33.blogspot.com/2015/07/wishlist_14.html

    OdpowiedzUsuń
  9. pływaj - wtedy w nic się nie uderzysz, ominiesz siniaki... ;) hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, choć pływanie uwielbiam, to jednak zajmuje za dużo czasu. Dojazdy, przebieranie, suszenie. Kończyłabym ćwiczyć o północy, zakładając, że znalazłabym jakiś dostępny basen o tej porze ;)

      Usuń
  10. Kocham rolki ! Są takie dziewczęce ;)
    Też często muszę coś sobie zrobić, gdy postanowię poćwiczyć ;)
    Pozdrawiam
    hoydenn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ćwicz z Natalią Gacek - polecam z całego serca ;) zawsze się coś poruszasz. Ja ćwiczę tylko z nią, na siłkę nie chodzę, nie biegam, ano na rowerze nie jeżdżę, a efekty - wolniejsze - ale są :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dziękuję za konkretną radę. Nie wiem czy to wstyd czy nie wstyd, ale o pani Gacek nie słyszałam. Zaraz pytam wujka google i zabieram się do pracy. Dzięki! :)

      Usuń
  12. Kasia spróbuj jogi z jutubem;) albo delikatnego fitnessu, chociaż w sumie myślę że zamiana biegania na spacery z rozciaganiem też dalaby rade:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Że sportem to jest tak ,że trzeba go uprawiać z rozumem i z partnerem ,z rozumem bo trzeba się dobrze rozgrzać i rozciągnąć a z partnerem bo ma kto zainspirować w chwilach zwatpienia

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj za małolata uwielbiałam jeździć na rolkach!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawienie śladu po sobie. Z przyjemnością czytam każdą z Waszych opinii. Jestem szczerze zainteresowana tym co macie do powiedzenia i z równie szczerym zainteresowaniem odwiedzam blogi osób, które znalazły coś ciekawego u mnie. Zapraszam ponownie :)