Nie, nie, nie. To nie jest post sponsorowany. Z całą szczerością mogę dodać słowo NIESTETY, ponieważ Mohito jest marką iście przeze mnie uwielbianą. Ja i mój maleńki blożek nie mamy jednak nawet złudzeń co do tego, że kiedyś mogłabym nawiązać z nimi współpracę. Choć oczywiście pomarzyć nikt zabronić mi nie może. Ale dosyć już wypłakiwania się w klawiaturę. Przejdźmy do konkretów. Tak wię, à propos Walentynek, których swoją drogą nie lubię i nie obchodzę, chciałam podzielić się z Wami moją miłością do Mohito! Jest to miłość szczera, bezwarunkowa i dotyczy głównie sukienek. Jestem niska, mam krótkie nóżki oraz wypukłości tu i ówdzie, dlatego kupno sukienki bywa trudne. Mohito jednak rzadko mnie zawodzi. Zwłaszcza popularny u nich krój, prosty i "workowaty", średnio preferowany przez mężczyzn, ale doceniany przez kobiety. Cenię sobie nietuzinkowość i wygodę, a sukienki Mohito właśnie to sobą prezentują. Posiadam już pięć takich "worków". Uwielbiam je wszystkie. I na tej piątce nie poprzestanę. A jak jest u Was? Może macie bzika na punkcie spodni z Zary, bądź bluz z Bershki? Dzielcie się ze mną swoimi miłostkami, poczuję się dzięki tej wiedzy mniej nawiedzona!;)
niedziela, 14 lutego 2016
niedziela, 24 stycznia 2016
Skrzydlaty karnawał!
Na miesiąc po fecie sylwestrowej oraz kilkanaście dni przed końcem szalonego (bądź mniej) karnawału, budzę się z zimowego snu. Inaczej mówiąc, powracam z ciepłych krajów i to na własnych skrzydłach. Tak, odleciałam na chwilę. Nieco dłuższą. Jednak wracam i z owego powrotu wyjątkowo się cieszę. Nie czynię noworocznych postanowień, bo postanowienia najczęściej dotyczą spraw, które są trudne, bądź problematyczne. A ja szczerze i z radością pragnę nie przestawać, a wręcz przeciwnie, trwać i pojawiać się regularnie. Może już nie pod postacią wrony, gdyż te przywodzą mi na myśl złowrogi świat Hitchock'a, ale będę. Taki mam plan. Sylwestrowy strój ptaka chowam już do szafy, ale chętnie wyjmę z niej inne, nieodkryte jeszcze tajemnice (stroje). Bądźcie więc znów ze mną, tak jak i ja planuję być z Wami. Do zobaczenia!
niedziela, 3 stycznia 2016
"Obietnica pod jemiołą" Richard Paul Evans!
3/5 dobra!
Wprost ubóstwiam zabawę w Mikołaja, Gwiazdorka, Rudolfa czy też innego Aniołka, przy czym nigdy nie zapominam o moi samej. Sobie także lubię sprawiać drobne i większe przyjemności, dlatego w tym roku obdarowałam się między innymi najnowszą powieścią Evans'a. Skusił mnie jej świąteczny tytuł, przez co uznałam tę pozycję za idealny prezent mikołajowy. Nabyłam więc, usadowiłam się wygodnie i pogrążyłam w lekturze.
sobota, 28 listopada 2015
Mariaż. Odcinek 2: Priorytety!
Nasz światek zwariował. Zwłaszcza światek weselny. Wariactwo owo charakteryzuje się pogonią za terminami, polowaniem na okazje oraz bezustannym trwaniem w objęciach weselnych inspiracji. Miałam nadzieję nie poddać się tej chorobie, jednak ogrom detali do zaplanowania wyraźnie naruszył moją odporność. Trudno. Może odpowiednia kuracja pozwoli mi przetrwać te ciężkie miesiące. Aby nie zwariować postanowiliśmy ustalić nasze priorytety i skupić się na najważniejszych dla nas rzeczach. O dziwo byliśmy jednogłośni - chcemy być piękni i pięknie utrwaleni na całe lata. A jako, że mój "prawie mąż" często z aparatem się przechadza, jesteśmy w tej kwestii nad wyraz wybredni. Postanowiliśmy nie płacić trzy zerowej kwoty za zdjęcia, które moglibyśmy zrobić sami. Wymarzyliśmy sobie fotografa-artystę. Wybór nie był jednak tak prosty, jak nasz plan...
środa, 11 listopada 2015
Mariaż. Odcinek 1: Jak planować, aby nie zwariować?
Podobno jestem kobietą. Wskazują na to cechy fizyczne i umysłowe. Posiadam różnorakie wcięcia i wypukłości, dobrze robię wiele rzeczy na raz, słyszę co się do mnie mówi i ogarniam wszystko, a nawet więcej. Posiadam jednak również cechy typowo niekobiece. Nie lubię kwiatów, nie znoszę malowania paznokci i nie cierpię ślubów oraz wesel! Jak zachować się więc w sytuacji, w której zostaję postawiona przed faktem zorganizowania takowej uroczystości? Ba! Do tego personalnej?! Organizacyjne wyzwania z reguły nie spędzają mi snu z powiek, bo w tym jestem wyjątkowo zdatna (o spaniu mówię oczywiście), jednak organizacja wesela?!
niedziela, 1 listopada 2015
Oczarowana!
Delikatny zapach oczekiwania. Subtelny podmuch zaskoczenia. Wyczuwalna obecność czającego się uśmiechu i zaangażowanie w bycie tu i teraz. Bo jak inaczej opisać wyjątkowe, pełne niecodziennego uroku miejsce? Zanurzając się w niezwykły krajobraz zaczyna brakować nam banalnych słów. I dobrze. Największe rzeczy dzieją się w ciszy, gdyż ta ostatnia otwiera ludzkie umysły. Cisza pozwala nam zdobywać, doświadczać, kontemplować i doceniać. Zwłaszcza doceniać. Zamykając więc usta i szerzej otwierając oczy możemy dostrzec wyjątkowość wcale niewyjątkowych miejsc. Bez zbędnych więc opisów i kolorów zapraszam Was w podróż w niezwykłe miejsce, acz w przeciętnym mieście, typowego, jesiennego dnia.
sobota, 17 października 2015
Nudna czerń i biel?
sobota, 26 września 2015
"Ponieważ Cię kocham" Guillaume Musso!
O ile jestem niezaprzeczalną entuzjastką języka francuskiego, o tyle francuska twórczość z reguły nie odpowiada moim kubkom smakowym. Nieraz, mając apetyt na wychwalaną komedię, obchodziłam się jedynie smakiem rozczarowania, a próbując przetłumaczyć i zinterpretować niejedną francuską szansonetkę, nabawiałam się zaledwie niestrawności. Postanowiłam być jednak bardziej wyrozumiała i dać francuskim twórcom kolejną szansę. Tym razem nie chciałam kierować się kapryśnymi zmysłami, ale niezawodnym sercem. Połączyłam więc miłość do Francuzów, z umiłowaniem do literatury i sięgnęłam po książkę Guillaume Musso.
Nawet nie wiem do jakiej kategorii zakwalifikować powieść tego pana. I choć może w poprzednim zdaniu przeczę sama sobie, nazywając jeszcze niesklasyfikowany utwór powieścią, to jednak jestem w pełni świadoma tego co piszę. Jest to powieść, z domieszką thriller'a, szczyptą sciencie fiction i posmakiem romansu. Tak to widzą moje czytające oczy. Dawno nie miałam do czynienia z tak różnorodną mieszanką smaków, która aż tak bardzo odpowiadałaby moim gustom.
piątek, 18 września 2015
New Boyfriend!
Tak, jestem niska. Tak, moje jamnicze nóżki nie prezentują się najlepiej w szerokich, męskich spodniach. Tak, boyfriend'om można postawić wiele zarzutów zniekształcania kobiecej sylwetki. Mam jednak to wszystko w dalekim poważaniu! Mój new boyfriend to moja new miłość. I nawet nie pofatygowałam się, aby przywdziać do nich szpilki. Jestem zbuntowaną blogerką i nie robię tego, co należy. Stawiam na wygodę i świetnie się z/w tym czuję. Nawet ubrana w połowie po męsku, daję radę jako kobietka. Do tego pełna wdzięku, seksapilu i... skromności. I choć zagalopowałam się w tych wyobrażeniach na swój temat, pozostanę wierna mym uczuciom, bo lubię czuć wiatr nie tylko we włosach, ale i w spodniach :D
niedziela, 6 września 2015
Princessa!
Każda z nas marzyła o byciu księżniczką. Szybko jednak zderzyłyśmy się z okrutną rzeczywistością. Książęta na białych rumakach okazują się być bowiem jedynie niezrozumiale dla nas rozumującymi istotami, a przywdzianie księżniczkowej sukienki na jeden dzień, wiąże się z kilkuletnimi nawet i monotonnymi przygotowaniami. Chowam jednak gorzkie słowa do torebki, przykrywam je frędzlami i w zwiewnej sukience, pod malowniczym sklepieniem pokrytym freskami, biegnę na tarasy, aby spełnić swe dziewczęce marzenia. Czuję się damą wdychając zapach bogactwa i przepychu. Jestem lady przechadzając się po pięknych tarasach. Staję się księżniczką dzięki zamkowi w Baranowie Sandomierskim. Ot i marzenie spełnione.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








