sobota, 17 października 2015
Nudna czerń i biel?
sobota, 26 września 2015
"Ponieważ Cię kocham" Guillaume Musso!
O ile jestem niezaprzeczalną entuzjastką języka francuskiego, o tyle francuska twórczość z reguły nie odpowiada moim kubkom smakowym. Nieraz, mając apetyt na wychwalaną komedię, obchodziłam się jedynie smakiem rozczarowania, a próbując przetłumaczyć i zinterpretować niejedną francuską szansonetkę, nabawiałam się zaledwie niestrawności. Postanowiłam być jednak bardziej wyrozumiała i dać francuskim twórcom kolejną szansę. Tym razem nie chciałam kierować się kapryśnymi zmysłami, ale niezawodnym sercem. Połączyłam więc miłość do Francuzów, z umiłowaniem do literatury i sięgnęłam po książkę Guillaume Musso.
Nawet nie wiem do jakiej kategorii zakwalifikować powieść tego pana. I choć może w poprzednim zdaniu przeczę sama sobie, nazywając jeszcze niesklasyfikowany utwór powieścią, to jednak jestem w pełni świadoma tego co piszę. Jest to powieść, z domieszką thriller'a, szczyptą sciencie fiction i posmakiem romansu. Tak to widzą moje czytające oczy. Dawno nie miałam do czynienia z tak różnorodną mieszanką smaków, która aż tak bardzo odpowiadałaby moim gustom.
piątek, 18 września 2015
New Boyfriend!
Tak, jestem niska. Tak, moje jamnicze nóżki nie prezentują się najlepiej w szerokich, męskich spodniach. Tak, boyfriend'om można postawić wiele zarzutów zniekształcania kobiecej sylwetki. Mam jednak to wszystko w dalekim poważaniu! Mój new boyfriend to moja new miłość. I nawet nie pofatygowałam się, aby przywdziać do nich szpilki. Jestem zbuntowaną blogerką i nie robię tego, co należy. Stawiam na wygodę i świetnie się z/w tym czuję. Nawet ubrana w połowie po męsku, daję radę jako kobietka. Do tego pełna wdzięku, seksapilu i... skromności. I choć zagalopowałam się w tych wyobrażeniach na swój temat, pozostanę wierna mym uczuciom, bo lubię czuć wiatr nie tylko we włosach, ale i w spodniach :D
niedziela, 6 września 2015
Princessa!
Każda z nas marzyła o byciu księżniczką. Szybko jednak zderzyłyśmy się z okrutną rzeczywistością. Książęta na białych rumakach okazują się być bowiem jedynie niezrozumiale dla nas rozumującymi istotami, a przywdzianie księżniczkowej sukienki na jeden dzień, wiąże się z kilkuletnimi nawet i monotonnymi przygotowaniami. Chowam jednak gorzkie słowa do torebki, przykrywam je frędzlami i w zwiewnej sukience, pod malowniczym sklepieniem pokrytym freskami, biegnę na tarasy, aby spełnić swe dziewczęce marzenia. Czuję się damą wdychając zapach bogactwa i przepychu. Jestem lady przechadzając się po pięknych tarasach. Staję się księżniczką dzięki zamkowi w Baranowie Sandomierskim. Ot i marzenie spełnione.
sobota, 29 sierpnia 2015
Kolorowanka dla dorosłych!
Relaksowałam się. Pochłonął mnie wakacyjny klimat, weekendy na rozgrzanym piasku, książki i filmy pod chmurką oraz kolorowe ołówki. Skoro z różnorakich powodów nie można sobie pozwolić na wyjazd na wakacje, trzeba uczynić wszystko, aby wakacje zawitały u nas. Każde więc sierpniowe, popracowe popołudnie przeistaczałam w wakacyjny relaks. Zadanie nie było to łatwe, aczkolwiek wykonalne, zwłaszcza za dotknięciem kolorowej kredki. Stałam się niezaprzeczalną, samozwańczą i szaleńczo oddaną miłośniczką kolorowanek dla dorosłych. I choć pod tym terminem, ku rozczarowaniu męskiego grona, nie kryją się niestosowne obrazki, to zajęcie owe pochłonęło zarówno damy jak i gentelmanów. Dlaczego? Ponieważ często, nawet nieświadomie, gryzmolimy w notatnikach twórcze esy floresy. Te nic nieznaczące na pozór wytwory naszych zmęczonych mózgów, pozwalają nam uporządkować myśli, ale również i zająć czymś ręce. Rozwiązanie problemu jest więc w zasięgu kolorowej kredki. Nie masz pomysłu jak poradzić sobie w trudnej sytuacji? Koloruj! Rzucasz palenie lub jesteś na diecie? Koloruj! Stres wylewa się każdym porem Twojego zmęczonego ciała? Koloruj! Pokoloruj swój świat, swoje myśli i swoje problemy. Ja już pokolorowałam i wracam do Was po wakacjach zrelaksowana, pełna sił i barw. Barwnie polecam i obiecuję, że już Was nie opuszczę... aż do następnego razu ;)
sobota, 1 sierpnia 2015
Zawsze black & white!
Kto czyta i ogląda ten wie, że prosta ze mnie dziewczyna. Proste włosy, proste myśli i nieskomplikowane połączenia modowe. Lubię wyglądać dobrze (choć to pojęcie nad wyraz względne!), bo moje wewnętrzne Ja czuje się znacznie lepiej w ładnym opakowaniu. Nie lubię jednak pstrokatego papieru pakowego. Zbyt duża ilość wzorów, kolorów i wstążek zdecydowanie nie odpowiada moim gustom. Stawiam na minimalizm. A czarno-biały minimalizm to kwintesencja moich modowych poszukiwań. Jak widać nie jestem wybrednym stworzeniem. Swoją postawę motywuję faktem, że minimalizm zazwyczaj wygrywa z wyszukanymi kreacjami. Zwłaszcza w życiu codziennym. I choć pójścia na łatwiznę również nie toleruję, to jednak optuję przede wszystkim za wygodą i ascetycznością, no bo przecież po co komplikować sobie życie?
niedziela, 26 lipca 2015
Letnie zauroczenie!
Letnie
zauroczenie ma to do siebie, że pojawia się latem. Z końcem pory ciepłej powinno się więc z reguły zakończyć, ale wiadomo, że z niewiastami i ich sentymentami różnie
bywa. Zawsze jednak, po zimowej, szarej i często okraszonej łzami rozłące, można powrócić do
obiektu westchnień lata następnego. Tak też dzieje się już od kilu lat w
przypadku mojej miłości. Miłości do kombinezonów. A wszystko zaczęło się
gdy owe wdzianka nie były jeszcze obiektem powszechnego uwielbienia. Nie
dysponuję dużą ilością takowych egzemplarzy, ponieważ jestem
oszczędna w uczuciach i ponadprzeciętnie wierna moim oblubieńcom. I choć mój żywy umiłowany twierdzi, że kombinezon ów ukazuje wszelakie moje mankamenty, ja i tak dzielnie w nim chadzam i się przechadzam, trochę na przekór, ale głównie dla własnej wygody. Gloria temu, kto te cudeńka stworzył!
sobota, 18 lipca 2015
Drink (Pepsi)-Cola!
Każda osoba pracująca wyczekuje momentu, w którym oswobodzi się z niewdzięcznego, pracowego wdzianka. Nie ważne czy chodzi o mundur, ogrodniczki czy biurowy komplecik. Ważne jest, żeby było inaczej niż w pracy, bo im bardziej inaczej tym bardziej swobodnie. I choć mnie w biurze nie obowiązuje literalny dress code, z lubością przywdziewam jeansy i t-shirty. Lubię taki styl na luzaka. Lubię też Pepsi i dlatego zaopatrzyłam się w koszulkę z Coca-Colą. Bez sensu? Kobieca logika jest bez sensu, zwłaszcza dla innych nielogicznych istot! A tak naprawdę chodzi o to, że akurat koszulka z Pepsi w ręce mi nie wpadła. Jej strata! Tak czy siak, noszę Coca-Colę, piję Pepsi, mam dziury w spodniach, a wszystko to na luzaku, joł joł!
niedziela, 12 lipca 2015
Dziennik biegacza cz. 3: Kolano biegacza!
Czy istnieje coś takiego jak sportowy pech? A może spotkaliście się kiedyś z pewnego rodzaju kontuzyjnym fatum? Może znacie więc szamana lub inną czarownicę, która za pomocą mało inwazyjnych sposobów mogłaby uwolnić biednego człowieczka od nagminnego, fizycznego niepowodzenia?
piątek, 3 lipca 2015
Zwierciadło!
Odkąd nauczyłam się mówić, żądałam od rodziców starszego brata. Moja jeszcze łysa główka nie potrafiła pojąć, że jest to misja niewykonalna. Może przeszkadzała mi w tym pełna pielucha, a może już wtedy nie przyjmowałam do wiadomości słowa nie. Nie wiem. Z czasem pogodziłam się jednak z nieobecnością brata-obrońcy, posiadającego przystojnych kolegów. Rodzice wynagrodzili mi jednak ów niedostatek w postaci młodszej siostry. No i fajnie. Pozostało jednak jeszcze jedno, niespełnione marzenie - siostra bliźniacza. Okazuje się jednak, że mając u boku pomysłowego fotografa, wszystko jest możliwe. Mam więc siostrę bliźniaczkę. Na szczęście na chwile, bo dwóch tak wrednych istot ludzkość nie byłaby w stanie znieść! ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









