niedziela, 6 lipca 2014

Wielki powrót nie po latach!




           Tak wiem, to już było. Ale cóż ja poradzę, że jestem tak nierozważna, a romantyczna i bardzo przywiązuję się do ludzi, miejsc oraz butów i torebek? Nie ma na to nieszkodzącego wątrobie lekarstwa, więc trwam w moim nieuleczalnym uzależnieniu, ale za to szczęśliwa, w wygodnych butach i ze słodką torebką. Słodką dosłownie, bo choć nie próbowałam jej konsumować, taki róż kojarzy mi się nierozerwalnie z watą cukrową. Różowa towarzyszka osładza wszystko co na siebie włożę, więc niby jak miałabym się z nią na dłużej rozstawać? Zresztą przekładanie tony rzeczy z jednej pojemnej torby do drugiej jest tak pracochłonne i problematyczne, że aby nie czynić sobie dużego problemu, po prostu nie posiadam wielu torebek. Jestem praktyczna i oszczędna! Ideał kobiety! I choć ta ostatnia konstatacja wcale prawdą nie jest, stanowczo ogłaszam, że ona-torebka i one-sandałki będą towarzyszyły mi przez większą część lata. Uprzedzę więc Wasze myśli i komentarze - "Tak, to znowu oni. Różowi i piękni. I ukażą się Waszym oczom jeszcze nie jeden raz!". Patrzcie i słodźcie się! Na zdrowie!

sobota, 28 czerwca 2014

Z cyklu "wiedza zupełnie niepotrzebna" - kilka psychologicznych ciekawostek!



1. Anomia pracownicza urosła już do rangi problemu społecznego. I choć brzmi ładnie, nie oznacza nic dobrego. Tym terminem określa się po prostu fakt okradania pracodawców przez ich własnych, brzydkich, niedobrych i niegrzecznych pracowników. Według badań aż 95% Polaków "wynosi" różne rzeczy z pracy
Pamiętajcie, długopis to też rzecz!

2. Przeklinasz czasem? A zatem mniej Cię boli!
Okazuje się, że przekleństwo może być środkiem na ból. Mrucząc głośniej lub ciszej bardzo brzydkie słowa, jesteśmy w stanie wytrzymać ból fizyczny nawet dwukrotnie dłużej.
Niestety dotyczy to tylko osób nienadużywających przekleństw na co dzień...

3. Twój mężczyzna nie ma wymiarów, a zwłaszcza wzrostu Herkulesa? Nie dawaj mu więc powodów do zazdrości!
Badania wykazały, że najniżsi panowie, są najbardziej zazdrośni. Dzieje się tak, gdyż wysoki wzrost wśród panów kojarzony jest z atrakcyjnością, dominacją i sukcesem reprodukcyjnym. Natomiast jeśli chodzi o panie, wzrost nie ma tu znaczenia - panie wszystkich długości potrafią być tak samo zazdrosne.


sobota, 7 czerwca 2014

Psychologia w naszym życiu, czyli jak Kenge nie rozpoznał bawoła!

    Oprócz języków w moim życiu znaczącą rólkę odgrywa również psychologia. Już jako dziecko potrafiłam godzinami okupować ławki umiejscowione w bardziej zaludnionych miejscach i podziwiać różnorodność przechadzających się tam osób. Do tej pory lubię wracać do tej "zabawy" z młodzieńczych lat i choć nie dysponuję już tak znaczną ilością wolnego czasu i dziecięcej cierpliwości, wciąż lubię poświęcać swój czas psychologicznym aktywnościom. I gdy tylko w moje ręce wpadła pozycja o tytule 40 prac badawczych, które zmieniły oblicze psychologii, od razu wiedziałam, że szybko się z nią nie rozstanę. Po lekturze książki najbardziej w pamięci utkwił mi eksperyment dotyczący spostrzegania otaczającego nas świata. Nie był to jednak typowy eksperyment psychologiczny, ponieważ, po pierwsze, nie był nawet eksperymentem - wszystko odkryto przypadkowo; a w dodatku pan, który odkrywał nie był nawet psychologiem... Tak czy inaczej badane zjawisko bezsprzecznie psychologii dotyczyło, a sam eksperyment, zapewne przez to, że eksperymentem po prostu nie był, okazał się łatwy i przyjemny dla przeciętnego czytelnika.

    I w tym miejscu nadchodzi najodpowiedniejszy moment na pytanie skierowane do Was: Czy na każdym ze zdjęć poniżej widzicie Kasię? A może żuczka lub inne stworzenie niewielkich rozmiarów? 


czwartek, 8 maja 2014

Pięćdziesiąt twarzy Greya i jedna moja, nieco zdumiona mina!


2/5 słaba
 
"Romantyczna, zabawna, 
głęboko poruszająca
i całkowicie uzależniająca powieść
pełna erotycznego napięcia!"


     Długo gwałciłam szare komórki, zastanawiając się jak opisać moje własne literackie doznania dotyczące Jaśnie Pana Greya, nie zdradzając jednocześnie pikantnych szczegółów, niewinnie czających się na nieświadome czytelniczki. Nie znalazłam niestety złotego środka - niemożliwością jest przedstawienie tego co mam do powiedzenia, nie muskając, choćby najdelikatniej, tematu poczynań niegrzecznego Christiana. Do lektury najlepiej podejść bez emocjonalnego angażu, bo w tym przypadku tak właśnie rodzi się największa przyjemność. Czytelniczka musi dać się zaskoczyć, aby następnie ulec urokowi głównego bohatera.

środa, 9 kwietnia 2014

Zabawa w gołębia i karalucha, czyli językowe igraszki!



    Tak się w moim życiu jakoś fortunnie bądź nie złożyło, że poświęciłam sporo czasu językom. I nie mówię konkretnie o takowej części ciała, ani o naszej pięknej słowiańskiej mowie nasyconej szelestami i świstami - moje serce i język pognały w kierunku Europy Zachodniej. Jednak znajomość języków romańskich zburzyła mój światopogląd. Zostałam wychowana w czasach, w których tytuł Casa Blanca oraz imię Paloma kojarzyły się romantycznym istotom ze wspaniałą historią miłosną pełną namiętności i sprzeczności, a co druga osoba pląsała pod prysznicem nucąc jakże znany refren La cucaracha, la cucaracha. W związku z tym, gdy poznałam znaczenie tych słów o mało nie utonęłam w morzu łez rozpaczy. Dlaczego? Bo Casa Blanca brzmiąca jak niespełniona obietnica, to po prostu Biały Dom; Paloma, będąca w naszych oczach uosobieniem gorącej namiętności i kobiecości, to nic innego jak gołąb, a rytmiczne La cucaracha to zwyczajnie paskudny... karaluch! I jak tu nie stracić sensu istnienia?! Zresztą nie tylko Paloma kryje w sobie (w tym przypadku skrzydlatą!) tajemnicę. Inne kultowe imiona rodem z brazylijskich telenoweli nie zostają daleko w tyle, choć trzeba przyznać, że w naszym języku prezentują się zdecydowanie urokliwiej niż pospolity gołąb. I tak np. niewidoma Esmeralda, była szmaragdem; zbuntowana Milagros stanowiła cud(y); a Esperanzę wypełniała nadzieja. Podobnie jest z nazwami czyhającymi na nas w życiu codziennym. Dla fanów bananów może być zaskoczeniem, że pożerają dziewczynki czyli Chiquity, a dla zakupoholików fakt, że robią zakupy w dziwnych tak naprawdę miejscach, bowiem Carrefour okazuje się być skrzyżowaniem, Camaïeu oznacza obraz namalowany różnymi odcieniami tego samego koloru a Auchan nie jest wcale słowikiem ani innym ptakiem, na co mógłby wskazywać skrzydlaty przyjaciel widniejący w logo sklepu, bo Auchan nie znaczy akurat zupełnie nic! Ale co poradzić? C'est la vie!

sobota, 5 kwietnia 2014

Niesportowy człowiek nieco o sporcie!


   Ogólnie rzecz biorąc sportsmenka ze mnie żadna. Zasapuję się wchodząc na trzecie piętro (ba! nawet parter!) a każde postanowienie regularnego ćwiczenia kończy się zanim zacznę ćwiczyć, bo męczę się nawet szukając odpowiedniego zestawu ćwiczeń! Ale ostatnimi czasy postanowiłam to zmienić! Wyciągnęłam roleksy z szafy, dokładnie rzecz biorąc z szafy mojej siostry i ruszyłam na poszukiwanie tras odpowiednich dla niewprawionego rolkowca. Swoją drogą, wędrując przez miasto we wzorzystych leginsach, w za dużej bluzie chłopaka oraz dzierżąc w dłoniach rolki, człowiek wygląda na tyle ciekawie, że nawiązuje nowe znajomości. Wiedzieliście o tym? Wracając do tematu, kiedy wreszcie znalazłam odpowiednie miejsce i przywdziałam (nie)moje czterokołowce stwierdziłam, że... się zmęczyłam! Pojeździłam jednak dzielnie, przemierzając niezliczone metry parkowej przestrzeni i przypomniałam sobie dlaczego za dzieciaka tak bardzo lubiłam ten sport! Wolność, swoboda, wiatr we włosach i pracujące mięśnie! Czego chcieć więcej?! 40 minut dziennie, dwa razy w tygodniu i Waszych nóg i pośladków pozazdrości Wam nawet Shakira! Powodzenia Wam i sobie życzę!